środa, 18 lutego 2015

Ziaja Liście Manuka (krem na noc, żel do mycia twarzy, pasta do głębokiego oczyszczania)

Moje włosy ostatnio strasznie zaczęły wypadać, nie mam pojęcia, co z tym mam robić. Chyba pora zestaw do zadań specjalnych jakiś kupić, bo to nie może być tak, żeby w moim i tak bardzo cienkim kucyku objętość zmalała prawie dwukrotnie :v
Macie jakieś sposoby, produkty? Chętnie wypróbuję.
Dziś zbiorowa recenzja 3 produktów z serii Liście Manuka naszej rodzimej firmy Ziaji. Tej serii chyba nikomu nie trzeba przedstawiać, na blogach i forach była wałkowana na prawo i lewo, tylko wspomnę, iż jest to seria skierowana raczej do cery problematycznej.
Recenzję planowałam już jakiś czas temu ją napisać, ale dopiero dziś się udało mi zmobilizować. Stwierdziłam, że nie ma co się rozpisywać w 3 postach, można jeden zbiorczy zrobić.




Zacznę od najsłabszego produktu w moim odczuciu, kremu mikrozłuszczającego na noc. Nie jest to zły krem. Posiada żelową, średniogęstą konsystencję, wchłania się dość szybko, pozostawiając delikatną, śliską warstwę na twarzy(nie uważam tego za minus, to w końcu krem na noc). Zawiera 3% kwasu migdałowego, co nie jest mocnym stężeniem, ale na sam początek przygody z kwasami może być wystarczające. Całkiem nieźle radzi sobie z niewielkimi zaskórnikami, przyspiesza proces gojenia. Rozjaśnienia przebarwień nie zauważyłam, ale po takim stężeniu kwasu nie ma co oczekiwać cudów. Nawilżenie jest średnie, na pewno za słabe w okresie zimowego przesuszenia, ale w okresie wakacyjnym jest wystarczające.
Krem cudów nie czyni, ale jest całkiem dobrym wspomagaczem w leczeniu zaskórników, innych efektów raczej nie zobaczycie. Kosztuje około 8 zł, także z powodzeniem można wypróbować. Ja raczej do niego nie wrócę, na przebarwienia mam mocniejszą artylerię, a zaskórników mam coraz mniej, za sprawą mojej wspaniałej pani dermatolog :)





Żel z peelingiem natomiast to produkt, do którego na pewno powrócę! Jest nieziemsko wydajny, zużywałam przez ponad 4 miesiące, co przy cenie niewiele ponad 7 zł jest wspaniałym wynikiem. Ma dwie wersje, bez i z drobinkami, ja akurat wybrałam wersję z drobinkami peelingującymi, bo lubię tę formę oczyszczania. Drobinek, jak na moje doświadczenia z żelami tego rodzaju, jest całkiem sporo i są całkiem ostre, także na pewno do cery wrażliwszej bym nie polecała. Pieni się całkiem nieźle, jedna pompka wystarcza na dokładne umycie twarzy. Ma przyjemny, świeży zapach. Jedynym minusem tego produktu może być to, że lekko potrafi podsuszyć, ale to też może być z mojej winy, czasem mi się nie chce nakładać kremów, a potem narzekam na suche skórki. Ale i tak na pewno do niego wrócę, za tę cenę to aktualnie numer jeden!




Pasta do głębokiego oczyszczania była produktem, który najbardziej z tej trójki chciałam wypróbować i który przypadł mi najbardziej do gustu! Pasta konsystencji pasty nie ma, przypomina bardziej oczyszczającą maseczkę z drobinkami peelingującymi. Są one dość ostre i nie każdemu mogą przypaść do gustu, można temu zaradzić, stosując ten produkt jak zwykłą maseczkę. Muszę wam powiedzieć, że żaden z drogeryjnych produktów tak dobrze nie radził sobie z moimi zaskórnikami! Przy regularnym stosowaniu(2 razy w tygodniu), w przeciągu miesiąca ograniczyłam do praktycznie minimum ilość zaskórników! Bardzo mocno oczyszcza, co za tym idzie, można po jej użyciu nałożyć mocniejszy krem, gwarantuję, że się wchłonie szybko.




A tak prezentują się produkty na dłoni. Od lewej w kolejności pojawienia się w poście.

Szału z dzisiejszym postem nie ma, ale coś trzeba dodać, bo jak ja zrobię zastój, to potem trwa on kilka miesięcy. A lepiej w sobie regularność wyrabiać, nie? :)
A następny post będzie ze paznokciowy(tak, Olga, to dla ciebie, wiecznie narzekasz na brak tych postów:*), zdobieniem na projekt u Sabi, jak tylko coś zmaluję to opublikuję :)

8 komentarzy:

  1. Odpowiedzi
    1. Za taką cenę można spróbować :D

      Usuń
    2. chyba też sięskuszę ;)

      Usuń
  2. Na pastę to ja się piszę ;) koniecznie muszę wypróbować;) żeli ogólnie nie lubię, więc się nie skuszę, chociażby nawet fajny był ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O widzisz, ja sobie pielęgnacji codziennej bez żeli nie wyobrażam, jakoś nie widzę czegoś, co mogłoby zastąpić poranny i wieczorny rytuał mycia twarzy żelem :D

      Usuń
  3. Ja własnie mam w swoich zapasach żel do mycia, który czeka na swoja kolej :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie miałąm żadnego z tych kosmetyków ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Też bardzo lubię maskę, a żel tak sobie

    OdpowiedzUsuń

.